Nie biało

No to kontynuuję temat kolorystyczny. O tej porze roku powinno być przynajmniej trochę biało na dworze, a tymczasem robi się coraz bardziej zielono. W zeszłym tygodniu chyba nie było dnia, w którym temperatura byłaby niższa niż +10 stopni C, ba raz nawet było +11 stopni, kiedy się w nocy kładłam spać, czyli temperatura jesienno - wiosenna, albo nawet jak chłodnym latem. W tych warunkach łudzenie się śniegiem w święta w wieku powyżej powiedzmy 10 lat, jest skrajną naiwnością. Postanowiłam jednak zadbać o odpowiedni klimat w domu. Choinka już rozłożona, dekoracje świąteczne rozstawione, świeczki zapachowe zapalone, piosenki świąteczne puszczone - oczywiście tylko "świąteczne przeboje", nie kolędy, które mam zwyczaj włączać czy podśpiewywać od Wigilii, choć w niektórych sklepach już lecą, co mi się jakoś dziwnie słucha. Na szczęście "ponadstandardowe" sprzątanie odfajkowane. A zatem pozostały same przyjemności. Oby tylko zdrowie dopisało, bo przy tej pogodzie w okolicy pojawiła się niemal epidemia. W sklepach nadmiar kichających i kaszlących. Zamiast siedzieć w domu i się leczyć, prychają na spożywkę i rozsiewają wirusy po innych ludziach. 


Na szczęście od dziś mam urlop. W końcu. Od lipca jakoś się zmęczyłam tym ciągłym chodzeniem do pracy, a że żaden długi weekend w listopadzie się tym razem nie trafił, więc nazbierało mi się sporo zaległych dni za ten rok, które teraz sobie biorę i tym sposobem mam wolne aż do 3 stycznia :)


No to kończę. Biegnę kupić świeże mięsko i zamarynować je, żeby do czwartku porządnie naciągnęło solą i ziołami.


Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku, gdybyśmy się mieli już przed świętami "nie spotkać" :)

Komentarze

Popularne posty