Kiełki

W marcu popracowałam nad moją konsekwencją i realizacją planów, założeń, itd. Tym samym 4 z 5 postanowień noworocznych zostały odfajkowane. Z tym piątym będzie ciężko, ale może do wakacji się uda. Nie ma co się czarować, wcześniej trudno by było...


Od wielu lat nie lubię i nie jadam wędlin. Chyba, że naprawdę od święta. Uwielbiam za to sery, a że mamy ich ogromną ilość, więc do tej pory nie dopadło mnie uczucie monotonii. Właściwie to "do tej pory" mogłabym powiedzieć jeszcze tydzień temu, bo wtedy nabrałam ochoty na nowe smaki. Aż w końcu coś zaskoczyło i skleiłam, że przecież zawsze o tej porze roku zajadam się rzeżuchą i kiełkami. Zdaje się, że mój organizm jest bardziej uregulowany niż sądziłam. Posadziłam więc i jedno i drugie. W zeszłym roku zamiast w kiełkownicy, posadziłam kiełki w takim niskim okrągłym naczyniu, które pewna znana szwedzka sieć sklepów zasadniczo przeznacza na wodę i pływające w niej świeczki, ale co tam. Świetnie nadaje się jako kiełkownica :) Za 2-3 dni będzie pysznie :)

Komentarze

Popularne posty